Moc poddawania się planowi
Boga / Obecność Boga objawiona
w kontekście odrzucenia
(Saul i Dawid) – IV
Po kilku konferencjach, w których
rozważaliśmy tekst Ewangelii z Uroczystości
Zesłania Ducha Świętego,
wracamy do sprawy obecności Ducha
Bożego w namaszczeniu królewskim
Saula i Dawida. W ostatniej z tamtych
konferencji zwróciliśmy uwagę na to, że
odrzucenie króla Saula ze strony Boga
jest w konsekwencji – jak to można wyrazić
w paradoksalnym sformułowaniu
– odrzuceniem odrzucenia. To Bóg pozwolił
na odrzucenie siebie przez przyzwolenie
na wybór króla Saula, aby
w królowaniu Saula ukazało się to, co
moglibyśmy nazwać w nowoczesnym
języku niekompatybilnością koncepcji
ludzkiej i koncepcji Bożej.
Odrzucenie króla Saula to odrzucenie
takiej koncepcji królowania i w ogóle
bycia, w której ktoś – jednostka czy
grupa – koncentruje się na sobie, chce
być takim, jakim sam chce, jakim chce
siebie tworzyć i stwarzać. Jest to w ostateczności
przeciwstawienie się planowi
Bożemu.
Saul, gdy prorok Samuel mu oświadcza,
że nie będzie królem, chwyta
się wszystkich możliwych sposobów
– co obrazowo wyraża uchwycenie się
płaszcza proroka Samuela i takie trzymanie
go, aż płaszcz się rozdarł (1Sm
15,27). Jest to obraz całej bezradności
Saula i człowieka w sytuacji tracenia
swojej pozycji.
Sam prorok Samuel smucił się z tego
powodu, że Pan Bóg żałował, iż uczynił
Saula królem nad Izraelem (por.
1 Sm 15,35). Samuel smucił się, że
Bóg żałował. Jest to przepiękny obraz,
który zapowiada już z tamtej pozycji
i sytuacji to, czym będzie działanie
Ducha Świętego oraz nowość, jaką będzie
On wzbudzać wśród wyznawców
Chrystusa.
Kilka zdań przed wspomnianym tekstem
o smutku Samuela czytamy słowa
wypowiedziane w związku z odrzuceniem
Saula i odebraniem mu królestwa
oraz przekazaniem innemu, lepszemu:
Chwała Izraela – czyli sam Bóg – nie
kłamie i niczego nie żałuje, gdyż to nie
człowiek, aby żałował (por. 1 Sm 15,29).
Słowa te wyrażają prawdę o odwiecznej
niezmienności planów Bożych. Z drugiej
strony jednak Bóg niejako schyla
się do tego, żeby także – jak to odbiera
człowiek – żałować. Wyrażają to właśnie
słowa o smutku Samuela z powodu
tego, że Pan pożałował.
Prorok Samuel, który w jakiś sposób
czuje się odpowiedzialny za spełnianie
planów Boga w historii, smuci się z powodu
pozornego niepowodzenia planów
Boga – naturalnie w odniesieniu do
Saula. Sam nie dostrzega jeszcze, że to
niepowodzenie będzie miało obrót pozytywny:
właśnie w odrzuceniu Saula,
którego królowanie było odrzuceniem
Boga, aby przyszło takie królowanie,
które potrafi być odrzucane, żeby stać
się świadectwem nieodrzucenia w Dawidzie
i później w jego Synu Jezusie
Chrystusie.
Potrzebny jest prorok, który przeżywa
swoje zasmucenie z powodu tylko
swego odczytywania planów Boga, aby
przez pozostanie w gotowości do słuchania
głosu Boga i przez nawrócenie
mogło docierać to, co później wypowie
św. Paweł w Liście do Efezjan w wezwaniu:
Nie zasmucajcie Bożego Ducha
Świętego, którym zostaliście opieczętowani
na dzień odkupienia (Ef 4,30).
Cytowany tekst z Listu do Efezjan o zasmuceniu
Bożego Ducha Świętego pochodzi
z Księgi proroka Izajasza. Jego
kontekstem jest przyznanie się Boga
do swego ludu jako do swoich synów,
którzy Boga nie zawiodą. Sam Bóg
bowiem mówi o nich: Na pewno ci są
moim ludem, synami, którzy Mnie nie
zawiodą! (Iz 63,8). Jest wprost uderzające,
że Bóg tak daleko może powiedzieć
o człowieku, o swoich wybranych. Dalej
jednak w kontekście dobrodziejstw,
jakie Bóg wyświadczył wobec Izraela,
gdy – jak mówi tekst – sam Bóg ich wykupił,
wziął ich na siebie i nosił, następuje
stwierdzenie: Lecz oni się zbuntowali
i zasmucili Jego Świętego Ducha.
Ta wypowiedź więc ukazuje przeciwstawienie
się człowieka wobec planów
Boga. Dlatego Bóg, dla ratowania człowieka,
musi w jakiś sposób przeciwstawić
się jego planom. Dlatego tekst
dalej mówi: Więc zmienił się dla nich
w nieprzyjaciela; On zaczął z nimi walczyć
(Iz 63,10). Bóg wejdzie w tę walkę
ze swoimi, o których wcześniej powiedział,
że będą Jego synami i Go nie zawiodą
– w Jego jedynym Synu. Będzie
to walka, w której nie przyjaźń zostanie
zwyciężona właśnie w Jego Synu. Ten
Syn przeżyje smutek nad swoimi aż do
śmierci. I w tym przeżywaniu swego
smutku aż do śmierci z powodu swoich
– zbuntowanych, nie zasmuci Bożego
Ducha Świętego. To znaczy nie zniszczy
Bożego planu, aby ratować siebie,
lecz odda siebie. Potrzebny był smutek
tego Jedynego Proroka, odrzuconego,
aby mogło dopełnić się namaszczenie
Duchem Świętym Dawida i później
Syna Dawida.
Dla nas, chrześcijan, odkrywających
obecność Ducha Świętego w naszym
życiu, ważna jest świadomość, że trzeba
będzie przeżyć różnego rodzaju smutki
naszego ducha, naszych planów, różne
kontrowersje i napięcia, aby uczyć się
nie zasmucać Ducha Świętego. Nie zasmucać
Ducha Świętego, to być gotowym
na zrujnowanie, ostatecznie bez
smutku, bez opłakiwań własnych projektów
i koncepcji. Szukanie zaś radości
i satysfakcji ze spełniania się tylko
swoich koncepcji i zamiarów – które
czasem łączą się z rozdarciem płaszcza
drugiego, nawet proroka – będzie zawsze
związane z zasmucaniem Ducha
Świętego. Obecność Ducha Świętego
to przeżywanie otwierania stale nowej
perspektywy pośród różnego rodzaju
ludzkich smutków.
                                                               
bp Zbigniew Kiernikowski
                                                                (tekst nieautoryzowany)