| Relikwie
„papieża meksykańskiego”
|
Kilka dni po uroczystości beatyfikacyjnej Jana Pawła II, 8 maja,
podczas dziękczynnej Mszy św. odprawianej w katedrze w stolicy
Meksyku, prymas kard. Norberto Rivera Carrera polecił wstawiennictwu
nowego błogosławionego trudną sytuację w Meksyku.
Umieszczając portret beatyfikacyjny Jana Pawła II w katedrze,
zwrócił się do wiernych: „Właśnie w tych trudnych momentach,
kiedy wydaje się, że nasza ojczyzna nie ma przyszłości, że nie ma
wyjścia z sytuacji pełnej przemocy i zbrodni, powinniśmy wzywać
wstawiennictwa błogosławionego Jana Pawła II, który tak pokochał
nasz kraj, który tak pokochał mieszkańców tej ziemi, aby wstawiał
się za naszą ojczyzną przed Panem Historii, Jezusem Chrystusem,
który za pośrednictwem swojego Ducha może stworzyć od
nowa wszystkie rzeczy”.
Rzeczywiście, sytuacja w Meksyku
jest dosyć trudna. Od wielu lat
na terenie tego kraju działają różne
gangi narkotyczne, zorganizowane
bandy przestępców. Codziennie pojawiają
się wiadomości o licznych
morderstwach, porwaniach, napadach,
kradzieżach.
Do zorganizowanych gangów często
należą osoby, które wcześniej
pracowały w policji lub wojsku
i otrzymały specjalne przeszkolenie.
Posiadają też nowoczesną broń,
kontakty z policją i zabezpieczenie
ze strony różnych wpływowych
osób. Pobierają oni haracz od wszelkich
przedsiębiorców, biznesmenów
itp. Wiele rodzin ze strachu zmieniło
miejsce zamieszkania, wiele osób
żyje w ciągłej niepewności. Przez
całe lata prawie się o tym nie wspominało,
kolejne kadencje rządzących
„przymykały oczy” na rosnącą
korupcję i przestępczość. Czasami
ukazywały się wiadomości o skonfiskowaniu
ton albo hektarów narkotyków.
Obecny rząd wypowiedział
zdecydowaną wojnę, zwłaszcza
przestępczości zorganizowanej, usiłując
oczyścić szeregi bardzo skorumpowanej
policji, angażując wojsko
i marynarkę wojenną.
Przybysza z innego kraju może
zaskoczyć postawa społeczeństwa.
Większość nie wypowiada się na ten
temat, nie wierzy, że coś może się
zmienić. Przecież sytuacja zawsze
była bardzo trudna. Jednak prawdziwym
problemem jest próba manipulacji
społeczeństwa przez wiele osób
należących do różnych elit. Tyle
razy słyszałem w telewizji, czytałem
wypowiedzi wielu polityków,
działaczy społecznych, ludzi kultury
itd., którzy krytykowali obecnego
prezydenta za wypowiedzenie wojny
przestępczości zorganizowanej
i korupcji. Wspomniane osoby starały
się przekonywać społeczeństwo,
że nie jesteśmy wystarczająco
przygotowani do tej wojny z przestępczością,
że lepiej nie ingerować
w obecny stan, tzn. nie przeszkadzać
przestępcom w „ich działalności”.
W ostatnich miesiącach udało się
zaaresztować kilku najważniejszych
szefów największych band przestępczych.
Jeden z nich, były policjant,
publicznie przyznał się, że własnoręcznie
zamordował przynajmniej
300 osób.
Kilka tygodni po jego aresztowaniu
ukazała się wiadomość, że jego żona
urodziła bliźniaki, usiłując w ten
sposób wzbudzić współczucie społeczeństwa
do bandyty. Ukazały się
też wiadomości o innym, zaaresztowanym
szefie bandy, któremu skonfiskowano
majątek w kraju i za granicą.
Jego adwokaci skarżyli się,
że władze więzienia nie pozwalają
mu wykonywać ćwiczeń fizycznych
na wolnym powietrzu.
|
Wyraźnie widać, że wielu zależy
na tym, aby zatrzeć różnicę między
białym i czarnym. To, co w innej sytuacji
byłoby całkowicie niemożliwe,
u nas staje się rzeczywistością.
Wydaje się, że prawie nikt nie ma
odwagi, aby o tym mówić. Również
wiele osób należących do Kościoła
wybiera postawę ostrożności i dystansu.
Na pewno teraz dużo łatwiej
zrozumieć słowa prymasa Meksyku,
iż „wydaje się, że nasza ojczyzna
nie ma przyszłości, że nie ma
wyjścia z sytuacji pełnej przemocy
i zbrodni”.
Próbę manipulacji społeczeństwa,
za pomocą niektórych środków społecznego
przekazu, widać wyraźnie
również w odniesieniu do problemów
moralnych. Chyba nigdy nie
zapomnę treści artykułu zatytułowanego:
„Droga krzyżowa kobiety,
która chciała dokonać aborcji”.
Autorka tego artykułu opowiada
o kobiecie, która chciała dokonać
aborcji. Skarży się, że chociaż
aborcja w stolicy Meksyku jest legalna
i mogłoby się wydawać, że
wspomniana pani nie będzie miała
żadnego problemu, aby pozbyć się
nienarodzonego dziecka, to jednak
w praktyce nie było to takie łatwe.
Odwiedziła wiele klinik i szpitali,
gdzie legalnie dokonuje się aborcji.
Jednak wszędzie były duże kolejki.
W jednym szpitalu nawet starali się
jej odradzić zamiar dokonania aborcji,
argumentując, że płód jest już
dosyć duży. W końcu zrozpaczona
kobieta musiała udać się do kliniki
prywatnej i zapłacić za zabieg, wtedy
nie było już żadnego problemu.
Autorka artykułu stara się wzbudzić
współczucie do wspomnianej kobiety,
wskazując na tyle problemów
i przeciwności, które musiała pokonać.
Nawet nie waha się użyć bluźnierstwa,
nazywając to „jej drogą
krzyżową”. Ani słowem nie wspomina
zaś o niewinnym dziecku, które
straciło życie!
|
Wiele razy w trudnych momentach
historii Kościoła Bóg zsyłał
ludzi opatrznościowych. Na pewno
dla Kościoła w Meksyku Jan
Paweł II jest osobą bardzo ważną,
wyjątkową, opatrznościową. Episkopat
meksykański wyjaśnił, że
„biorąc pod uwagę wyraźną prośbę
wielu wiernych, biskupi meksykańscy
na zebraniu plenarnym
jednogłośnie zdecydowali prosić
Kongregację do spraw Kultu Bożego
i Świętych, aby relikwie „papieża
meksykańskiego” – w kilka
miesięcy po jego beatyfikacji – mogły
odwiedzić Republikę Meksykańską,
co zostało zaaprobowane
przez papieża Benedykta XVI. Relikwie
zostały przywiezione z Rzymu
17 sierpnia, pozostając kilka
dni w Nuncjaturze Apostolskiej. To
jedno z czterech kryształowych naczyń,
w których umieszczono krew
Jana Pawła II podczas jego choroby.
Woskową figurę papieża w szatach
pontyfikalnych wykonali meksykańscy
artyści. 25 sierpnia oficjalnie
rozpoczęła się peregrynacja
relikwii Jana Pawła II po Meksyku.
Zostały one przewiezione
z Nuncjatury Apostolskiej do Bazyliki
Matki Bożej z Guadalupe.
Będą pielgrzymować przez prawie
cztery miesiące po Meksyku, przejeżdżając
ponad 22 tysiące kilometrów.
Odwiedzą wszystkie diecezje
i ważniejsze miejscowości.
W Bazylice Matki Bożej z Guadalupe
– sanktuarium maryjnym, do
którego przybywa największa ilość
pielgrzymów na świecie (ok. 20 milionów
rocznie) – tysiące wiernych
oczekiwało na relikwie papieża
pielgrzyma. „Meksykanie, jesteśmy
uprzywilejowani i czujemy
się pobłogosławieni obecnością relikwii
błogosławionego Jana Pawła
II, naszego „papieża meksykańskiego”
– tak zaczął swoją homilię
prymas, wspominając pięć podroży
apostolskich Jana Pawła II do
Meksyku. Dokładnie tak samo, jak
podczas tych podroży apostolskich,
również i obecnie, przyjmując relikwie
„swojego papieża”, zgromadzeni
wierni wśród gromkich oklasków
wykrzykiwali: „Juan Pablo
Segundo, te quieretodo el mundo”
(Janie Pawle II, ciebie kocha cały
świat), „Juan Pablo hermano, yaeresmexicano”
(Janie Pawle, bracie, jesteś
już Meksykaninem). Spełniło
się to, co przepowiedział Jan Paweł
II podczas swojej ostatniej podróży
apostolskiej do Meksyku: „Me voy
pero no me voy, me voy pero no me
ausento, pues aunque me voy, de corazón
me quedo (wyjeżdżam, ale nie
wyjeżdżam, wyjeżdżam, ale Was nie
opuszczam, bo chociaż wyjeżdżam,
sercem pozostaję).
|
W katedrze miasta Meksyk prymas
wyraził intencję episkopatu meksykańskiego:
„Niech błogosławiony
papież wstawia się przed Bożym
Miłosierdziem, prosząc o pokój
i sprawiedliwość dla narodu meksykańskiego,
aby Bóg nas uwolnił
od zbrodni, niesprawiedliwości
i korupcji”. Episkopat meksykański
pragnie, aby peregrynacja relikwii
„Pielgrzyma Pokoju” pomogła odzyskać
nadzieję w Jezusie Chrystusie
i budować ojczyznę bardziej
sprawiedliwą i braterską. „Widząc
Meksyk zanurzony w terrorze, bólu,
beznadziei, strachu, zemście, jako
konsekwencji niepewności i przemocy
tych, którzy pochylili się w stronę
kultury śmierci, pielgrzymowanie
relikwii jest okazją, aby ochrzczeni
i osoby dobrej woli zwrócili swoje
oczy na Boga i za wstawiennictwem
Jana Pawła II otrzymali jego przebaczenie
i zmiłowanie”.
17 września relikwie Jana Pawła II
przybyły do diecezji Tuxpan, do której
obecnie należę. Zanim przewieziono
je do katedry, przez kilka godzin
pozostawały w jednej z parafii
naszego dekanatu. Tak jak za swojego
życia, również i po śmierci, Jan
Paweł II przyciąga rzesze tłumów.
Chociaż relikwie przybyły z kilkugodzinnym
opóźnieniem, nikt
się nie niecierpliwił. Oczekiwały
na nie setki ludzi z portretami Jana
Pawła II, z chorągiewkami, z białymi
i żółtymi balonikami.
W międzyczasie biskup przewodniczył
modlitwie różańcowej. Również
i ja miałem okazję podzielić się
moimi refleksjami i wiadomościami
o papieżu, jak i o historii Kościoła
w Polsce. Wszyscy słuchali z zaciekawieniem,
a po Mszy św. wiele
osób chciało porozmawiać ze mną,
chociaż było już po północy.
Zgromadzeni licznie wierni przywitali
relikwie tak, jak przyjmowali
samego papieża podczas jego wcześniejszych
podróży apostolskich.
Były oklaski, okrzyki, łzy wzruszenia.
Czuć było atmosferę pokoju,
radości i jakiejś duchowej głębi.
Wszędzie jego relikwie były przyjmowane
z wielkim entuzjazmem.
Dla milionów Meksykanów były
okazją do modlitwy i uczestnictwa
we Mszy św.
Chociaż sytuacja
naszego kraju jest naprawdę
trudna, wierzymy,
że przykład
życia i wstawiennictwo
błogosławionego
Jana Pawła II pomogą
w głębokiej przemianie
i odnowie naszej
rzeczywistości.
Za swojego życia
papież mógł odwiedzić
zaledwie kilka
miejsc w naszym
kochanym Meksyku,
teraz dotarł do
wszystkich diecezji
i wielu ważniejszych
miejscowości.
                                                                  o. Kazimierz Borowiec CSSp
|